Koleje Retyckie zimą ©iStock
Kulinarne atrakcje w St. Moritz
Przed podróżą należy podjeść – bo nigdy nie wiadomo nawet jeżeli pociąg jest panoramiczny i posiada wagon restauracyjny, to w przypadku trasy przejeżdżanej przez Ekspres Bernina najlepiej skupić się na zapierających dech widokach za oknem. Należy pamiętać, że tu w Gryzonii kuchnia jest górska i bardzo tradycyjna – choć podawana w coraz bardziej modnych wariacjach. Jednak bazą do niej są te produkty, które można uzyskać w górach.
Zatem co kulinarnie oferuje swoim gościom St. Moritz? Przede wszystkim na przełomie stycznia i lutego każdego roku odbywa się tu Festiwal Smakoszy – St. Moritz Gourmet Festival (w tym roku 26-30 stycznia) – podczas którego, najlepsi okoliczni kucharze wraz z zaproszonymi przez siebie mistrzami tego fachu serwują przygotowane przez siebie przysmaki kuchni regionalnej. Degustacja jest płatna, ale jakże warta swej ceny!
St. Moritz Gourmet Festival ©iStock
A jeżeli ktoś chciałby posmakować lokalnych przysmaków na własną rękę, to czego powinien szukać?
Gryzonia – kanton w rejonie którego znajduje się St. Moritz – tak jak i reszta Szwajcarii słynie z doskonałych serów. Zatem najbardziej popularne danie w tej okolicy to pyszne fondue, jednak jeżeli ktoś preferuje mięsa to znajdzie tu kilka produktów dla siebie. Po pierwsze bündnerfleisch – czyli słone suszone mięso wołowe produkowane właśnie w tym regionie, po drugie salsiz – pikantne suche kiełbaski.
Bündnerfleisch ©iStock
To jeżeli chodzi o przekąski, a konkrety?
Rösti, czyli po prostu placki ziemniaczane, z ziemniaków grubo startych, upieczone w piecu lub usmażone. Podawane z reguły z rozmaitymi dodatkami – od boczku, przez topiony ser, aż po starte jabłko.
Rösti ©iStock
Jako, że Gryzonia leży na pograniczu kraju i sąsiaduje z Niemcami i Włochami, to liczne potrawy regionu „przywędrowały” tu właśnie z państw ościennych. Tak właśnie jest w przypadku rösti, natomiast drugie lokalne danie – polenta wywodzi się z kuchni drugiego sąsiada. To jest to kukurydziana potrawka podawana z lokalnymi (najczęściej) dodatkami – serami, grzybami czasami szpinakami czy małżami. Natomiast typowa dla tego regionu potrawa to capuns – rodzaj gołąbków przygotowanych w oparciu o liście boćwiny, w które zawija się farsz z mąki, jajek, mleka z dodatkiem sera lub wędlin. Tradycyjnie podaje się je polane śmietanowym sosem.
Capuns ©iStock
A na deser?
Do posmakowania szwajcarskiej czekolady nikogo długo nie trzeba namawiać! Najlepsze pralinki w mieście można znaleźć w Café Hanselmann. Jednak ta okolica ma też swój tradycyjny wypiek –engadiner nusstorte. To okrągły placek z kruchego ciasta nadziewany orzechami i karmelem. Niezależnie od diety – kalorii ma wiele – należy go spróbować, bo to istne cudo!
Engadiner nusstorte ©iStock
Oczywiście posiłek najlepiej popijać pysznym, szwajcarskim winem. Tak, tak! To może zaskoczenie, ale w Szwajcarii produkuje się wina – choć mało się o tym mówi w Polsce, bo mała ilość szwajcarskiego trunku przeznaczona jest na eksport. Zatem chcąc go skosztować najlepiej udać się „do źródeł”. W Gryzonii znajduje się kilka winiarskich wiosek – chociaż nie w okolicach St. Moritz – i w lokalnych restauracjach można poprosić o doskonałe, tutejsze pinot-noir.
Pinot Noir ©iStock
Po zjedzeniu takich pyszności, do pociągu się wtaczamy a nie wchodzimy 😉 Ale jeśli komuś mało przysmaków, to informujemy, że w składach Kolei Retyckich wagony są nie tylko panoramiczne – z dużo większymi oknami pozwalającymi na jeszcze lepsze przyglądanie się oszałamiającym widokom za oknem – ale i restauracyjne, co umożliwia kosztowanie szwajcarskich przysmaków również podczas podróży. Bo jeszcze nie wiecie, że inna nazwa Kolei Retyckich to pociągi kulinarne 🙂 Jeżeli którejś z wymienionych potraw nie udało Wam się dotychczas skosztować, to może w czasie kolejnych przystanków na trasie wysiądziecie i odwiedzicie lokalną restauracyjkę – co jest zdecydowanie rekomendowane 🙂 Każdy postój inne danie? Czy to nie dobry pomysł?
Nasz pociąg dojeżdża aż do Tirano, znajdującego się tuż za granicą szwajcarską, we włoskim regionie Lombardia. I gdy z niego wysiądziecie znów macie możliwość skosztować tego, co tutejsza kuchnia oferuje. Jest ona nieco inna niż górskie kulinaria St. Moritz – chociaż jak pisałam tam wpływy włoskie też były silne.
Włochy z wina słyną w te okolice szczególnie z odmiany Nebbiolo. Skosztujcie jak będziecie mieli możliwość, bo są one pite głównie w tych okolicach, lub właśnie w Szwajcarii, do której są eksportowane. A co do wina? Tutejsze okolice również słyną z wędlin. Do wyboru jest: bresaola – suszona wołowina lub violino – wędzona szynka koźla. Są też placki, ale tym razem z mąki gryczanej z serem i grappą, polenta w dwóch wersjach: in fiur – czyli gotowana na mleku albo taragna – z masłem i serem scimudin. Koniecznie należy skosztować legendarnego sera wiejskiego Bitto DOP oraz Valtellina Casera. Ach i obowiązkowy jest makaron! Najlepiej skosztować pizzoccheri – czyli rodzaju tagliatelle produkowanego z mąki gryczanej.
Pizzoccheri ©iStock
Teraz już jest pewne, że podróż Kolejami Retyckimi pobudza wszystkie rodzaje zmysłów! To co? Skusicie się?