oslo-panorama centrum miasta zimą ©istock

Oslo od kilku dekad zaliczane jest do najszybciej rozwijających się stolic w Europie. Jestem tu na krótko, więc chcę poczuć tę zmianę w najbardziej skondensowany sposób.

Wysiadam w okolicach dworca głównego, gdzie usytuowanych jest wiele odważnych realizacji młodych projektantów. Nie górują nad miastem, nie aspirują — żyją ze sobą w symbiozie. Ta myśl towarzyszyć mi będzie jeszcze przez chwilę, póki nie zobaczę nowego Muzeum Muncha. 

Jest spokojnie. Mogę skupić uwagę na błahych rzeczach, jak zaskakująco skromne sklepowe witryny, marki przejeżdżających samochodów i wyłapywanie pojedynczych polskich słów z otoczenia.

Za równowagą, którą tu dostrzegam, kryje się za coś więcej niż zamiłowanie do wszechobecnych ekologicznych rozwiązań. To jakaś aura miejsca: surowego, ale nie dominującego. Podejrzewam, że to przez Oslofjord. Ale nie było tak zawsze. Odzyskany (jeszcze nie w pełni) kontakt między miastem a fiordem to zasługa wieloletnich zmian planistycznych i urbanistycznych.  

Mimo że miasto wydaje się niewzruszone, buzuje w środku. Od kilku dekad jest to najszybciej rozwijającą się stolicą w Europie. Jestem tu na krótko, więc chcę poczuć tę zmianę w najbardziej skondensowany sposób. Wybieram pięć miejsc z internetowego przewodnika i z zaciekawieniem wyruszam na spotkanie z pierwszym z nich.  

Sprawdź najlepsze oferty na lot z noclegiem

1. Taniec na dachu Opery

W lutym Oslo to prawdziwa kraina lodu. Drzewa uginają się pod ciężarem śniegu. Zadbane ulice i świetnie zorganizowana infrastruktura sprawiają, że docieram tu naprawdę szybko. 

Jest i ona. Od czasu, gdy ją otwarto w 2008 r., stała się ikoną. Stojąc z nią twarzą w twarz, zaczynam rozumieć, o co to całe zamieszanie. To jak spoglądanie na górę lodową. Potężny budynek w kształcie nieregularnej bryły przestrzennej, z krawędziami zamieniającymi się ze ścian w podłogę, dach i odwrotnie. Biały kolor granitu i oszklone elementy zlewają się z norweskim, zimowym klimatem. 

Nie wszyscy wiedzą, że do opery można wejść z przewodnikiem. Wycieczka polegająca na zwiedzaniu przestronnego wyłożonego drewnem wnętrza i zaplecza opery wydaje mi się bardzo pociągająca, ale postanawiam coś innego — wrócę tu wieczorem i zobaczę, jak budynek prezentuje się o zmroku. To będzie najlepsza decyzja, jaką podejmę w trakcie tego wyjazdu. 

Tlące się światła sprawiają, że wydobywające się ze środka dźwięki zachęcają tutejszych spacerowiczów do tańca. Z nostalgią przypatruję się parze, która na dachu opery tańczy walca wiedeńskiego, ich perfekcyjnym krokom i starannie wykonanym figurom. 

To właśnie ścieżki prowadzące na szczyt budynku są największą atrakcją turystyczną. Widok z samej góry jest spektakularny. Położona nad samym brzegiem wód Oslofjord Opera, wydaje się wręcz schodzić do ich głębin. Tu toczy się prawdziwe życie towarzyskie. W rytm muzyki, która ciszej lub głośniej wybrzmiewa zza grubych murów budynku. 

oslo-zima, oświetlony budynek opery nocą © istock
Oświetlona opera w Oslo zimową porą, Norwegia © iStock

2. Ogród botaniczny w Oslo

Kiedy byłam tu ostatnim razem, Muzeum Muncha znajdowało się nieopodal ogrodu botanicznego, w innej części miasta. Sąsiedztwo obu miejsc wydawało mi się nieprzypadkowe. Miałam wrażenie, że krzyk wydostający się z serii słynnych obrazów, przedziera się poza mury muzeum i waśnie tutaj — w ogrodzie botanicznym zatrzymuje się i wycisza. Emocje zostają ukojone. 

Od czasu, kiedy muzeum zyskało nową siedzibę, turystów jest tu garstka. Spacer po ogrodzie botanicznym zimą też nie jest czymś oczywistym. Ale warto. Wciąż można zachwycić się różnorodnością roślin, które zachowują swoją urodę nawet w chłodniejszych miesiącach. Niektóre gatunki drzew i krzewów prezentują zimowe owoce i ozdobne gałęzie. Jeśli będziecie tu któregoś mroźnego dnia, możecie udać się do wnętrza ogrodowych budynków, szczególnie jeżeli fascynuje was flora. W jednym z przewodników czytałam, że to najpiękniejszy ogród botaniczny w Europie. Wydaje mi się to prawdopodobne.

oslo-ogród botaniczny zimą ©iStock
Ogród botaniczny zimą, Oslo, Norwegia © iStock

3. Muzeum Muncha

Tym razem zwiedzanie ogrodu i Muzeum Muncha to dla mnie dwie oddzielne wycieczki. O nowej siedzibie czytałam wiele sprzecznych opinii, również słynną krytykę z The Guardian, w której dziennikarz porównał miejsce do “złowrogiej szarej wieży, która pęka na szczycie jak wojskowy posterunek obserwacyjny, pilnujący fiordu”.  Przyznaję. Widok z muzeum o wiele bardziej mnie zachwycił niż budynek z zewnątrz. Nie chce się wtopić w naturalną tkankę miasta. Krzyczy. Czyżby zamierzony efekt został osiągnięty?

Jestem tutaj dla jednej serii prac. Tak jak wielu innych turystów, niejako ignorujących, że przecież oprócz niej jest tutaj 28 tysięcy innych dzieł, w tym rzeźb i fotografii: intrygujących, rozdzierających, zastanawiających. Robię to celowo. Chcę sprawdzić, czy ogarnie mnie to samo zdziwienie, które towarzyszyło mi za pierwszym razem. Że w gmachu muzeum prace o niewielkich wymiarach, często wykonane w temprze oraz pastelami gubią się i domagają skupienia. Było warto. 

Opuszczając muzeum, wysyłam wiadomość do przyjaciółki, używając charakterystycznej “krzyczącej” emotikonki. Jednej z dwóch, które są odwzorowaniem słynnych obrazów. 

oslo-nowoczesny budynek nowego Muzeum Muncha ©iStock
Nowe Muzeum Muncha w Oslo, Norwegia © iStock

4. Aula pokoju w Ratuszu

Przyznam, że nieco rozbawił mnie mój pomysł, żeby w kolejnym dniu po zwiedzaniu Muzeum Muncha zobaczyć Aulę Pokoju. ”Po tych krzykach, muszę się (nomen omen) uspokoić” – rzuciłam luźno do koleżanki, która wprawdzie nie podjęła mojego żartu, ale z chęcią wybrała się ze mną na spacer Bogstadveien, najdłuższą ulicą w stolicy, na której końcu znajduje się Pałac Królewski.

Zbaczamy nieco z trasy. Patrzymy na funkcjonalistyczny Ratusz. Duże okna, prostota i wieża zegarowa o wysokości 66 metrów, która stanowi ważny punkt orientacyjny w mieście. Wchodzimy do środka. Majestatyczne, bardzo ciężkie drzwi prowadzą tam do auli pokoju, gdzie od 2005 roku przyznawana jest pokojowa nagroda Nobla. Idę śladami Ala Gore’a, Baracka Obamy i Malala Yousafzai. Zwracamy uwagę na wysokie stropy. Jasnozielony odcień na ścianach napawa spokojem. I wtedy … Wnętrze Ratusza ozdabiają różnorodne freski i dzieła sztuki. Koleżanka wskazuje mi na fresk wiejski, wiosenny krajobraz. Rzeka, las, góry oraz wiele postaci ludzkich. Kompozycja jest bogata i dynamiczna “To też jest Munch, wiesz” – mówi do mnie nie bez cienia ironii.

Podobno Munch chciał, aby jego fresk symbolizował ideę życia i ożywienia po długiej, ciężkiej zimie. Przedstawienie wiosennego krajobrazu i radosnych postaci miało dawać nadzieję i podkreślać nowe początki. Doskonałe miejsce na fresk o takim przesłaniu. Warto zajrzeć tu i pobliskiego Nobel Peace Center. To oddzielne miejsce poświęcone Pokojowej Nagrodzie Nobla.  Można tam dowiedzieć się więcej o historii nagrody i jej laureatach.

Od fiordów po noce w muzeach

5. Park Vigelanda w Oslo

Park Vigelanda. Zarówno zimą jak i latem odnosi się tu to samo wrażenie — miejsce, to powstało, by mogły w nim rosnąć posągi. Natura im ustępuje, jest wycofana.  Wzdłuż długich alejek mijam kolejne zastygłe, nagie postaci z przerażającymi głowami. Jest ich tu ponad 600. 

Warto zwrócić uwagę na samą kompozycję parku. Jest ona układem zbliżonym do kształtu koła, a główna aleja prowadzi do imponującego Monolitu. To rzeźba, przedstawiająca 120 nagich, złączonych, albo raczej na siłę splątanych ze sobą ciał. Złość, ścisk i jakaś niewypowiedziana premedytacja biją od pomnika. Monolit otoczony jest mniejszymi rzeźbami przedstawiającymi różne etapy ludzkiego życia. Każda z nich jest dziełem Gustava Vigelanda, a artysta pracował nad nimi przez lata. Wszystkie rzeźby zostały wyrzeźbione z jednego kawałka granitu! 

Po chwili zanurzenia w tej trudnej artystycznej wizji czas na typową turystyczną atrakcję, czyli robienie zdjęć przy rzeźbach i próba odtworzenia ich dosyć skomplikowanych póz! Panujący chłód, puchowa kurtka i śliska nawierzchnia nie ułatwiają zadania, ale jestem uparta. Opowiedzieć swym ciałem historię, wyrazić te wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w ciągu ostatnich kilku dni podczas mojego krótkiego wypadu do Oslo — oto mój pomysł — zdeklarowany. A tak naprawdę po prostu dobrze się tu bawię. 

oslo-Vigeland Park © iStock
Monolit w Parku Vigelanda, Oslo, Norwegia © iStock

Masz ochotę na więcej zimowych wędrówek po mieście? Zajrzyj do tekstu, którego tematem są europejskie jarmarki bożonarodzeniowe. A jeżeli lubisz teksty Karoliny, przeczytaj również artykuł o Marsylii i o najbardziej szalonych festiwalach kulinarnych.

Karolina Cesarz

Włochy to kraj doskonale skomunikowany z całą Europą. Z polskich lotnisk bez problemu (i w atrakcyjnej cenie) można polecieć do wielu włoskich regionów. A co powiesz na to, by nie tylko poznawać uroki tych dużych i znanych metropolii, ale i mniejszych miasteczek?


FAQ

Instagram

Szukasz konkretnego miejsca?

Zarezerwuj podróż

This site is registered on wpml.org as a development site. Switch to a production site key to remove this banner.